Robercik odszedł…

To bardzo smutny dzień.

Aktualizacja – Kochani… Nie taką wiadomość chciałam Wam dziś przekazać…

Robercik odszedł. Jego małe, zmęczone ciałko nie dało już rady dłużej walczyć.

Robiliśmy wszystko, co było możliwe. Był pod stałą opieką weterynarza, dostał pomoc, leczenie, troskę, ale niestety, tym razem to nie wystarczyło. Nawet weterynarz nie był już w stanie mu pomóc.

To bardzo smutny dzień.

Ostatnie dni były dla niego i dla nas ogromnie trudne, ale mimo wszystko dawaliśmy radę, walczyliśmy do samego końca. Dziś jednak przegraliśmy…

Robercika zabrało to, co spotkało go wcześniej. To, jak został potraktowany przez ludzi. Zaniedbanie, ból, brak opieki. To wszystko było zbyt wielkie, zbyt długie, by dało się to odwrócić.

Bardzo boli świadomość, że można było temu zapobiec, że gdyby ktoś wcześniej zareagował, dziś mógłby tu z nami być.

Kochani, wierzę, że tam, gdzie teraz jest, nie ma już bólu. Że jest spokojny, wolny i szczęśliwy…

Dziękuję Wam z całego serca za to, że byliście z nim. Za każdą pomoc, każde wsparcie, każdą myśl. Dzięki Wam te ostatnie dni spędził w miejscu, gdzie ktoś się o niego troszczył, gdzie nie był już sam.

Niestety nie dało się zrobić nic więcej. Żegnaj dzielny maluchu, dziękujemy Ci, że byłeś.

Monika

Robercik już z nami, zobaczcie w jakim stanie przyjechał…

Aktualizacja 22.04.2026 – Kochani, dzisiaj trochę na smutno. Jestem zdruzgotana, a powinien to być moment radości. Robercik do nas dotarł, co jest przeogromnym szczęściem, ale jego stan zdrowia łamie mi serce, jest bardzo zaniedbany. Kopyta są w opłakanym stanie, one dosłownie gniją, leci z nich krew i ropa. To konsekwencje tego, że biedaczek bardzo dawno nie widział kowala ani weterynarza, a może i nigdy… Wszystko zabezpieczyliśmy opatrunkami. Na jego ciele znalazłam resztki odchodów, a pasożyty zadomowiły się na dobre. Weterynarz już działa w tej kwestii, jak i zabezpieczenia przeciwbólowego.

Przeraża mnie to, że Robercik stoi jak zaczarowany. Nie broni się przed bólem, jakby się bał pokazać jakąkolwiek reakcję. Jest w tym wszystkim bardzo spięty, cichy i nienaturalnie grzeczny. Łzy same napływają mi do oczu, gdy myślę o tym, co on musiał przejść i ile wycierpieć. Tyle lat pracuję z końmi, że doskonale zdaję sobie sprawę, że to nie jest kwestia charakteru, a strachu.

Wierzę całym sercem, że razem możemy to zmienić. Zajmie to mnóstwo czasu i pochłonie ogrom pieniędzy, ale warto o niego walczyć. Doznał od z ręki człowieka niewyobrażalnej krzywdy, pokażmy mu, że nie wszyscy tacy jesteśmy. Już widzę oczami wyobraźni, jak Robercik spokojnie i beztrosko spaceruje sobie pomiędzy kucykami po padoku. Chciałbym bardzo podziękować za wyrwanie Robercika z tego piekła. Teraz już może, musi być to tylko lepiej. To początek jego nowego życia.

Monika

Nie wiem jak Wam dziękować. Robercik jest bezpieczny!

PRZED NIM DŁUGIE LECZENIE…

Aktualizacja 21.04.2026 – Moi drodzy, nie wiem jak Wam dziękować. W ostatniej chwili udało się spłacić życie Robercika.

Jeszcze chwilę temu wszystko wisiało na włosku, a dziś wiemy, że żyje i będzie żył dalej, dzięki Wam.
Niebawem umówię dla niego transport i jak tylko dotrze na miejsce, wrócę do Was z wieściami. Na początku czeka go kwarantanna, dokładne badania oraz wizyta weterynarza i kowala. Przed nim leczenie i długa droga do poprawy, ale najważniejsze, że ta droga już prowadzi do życia, a nie do śmierci.

Dziękuję Wam z całego serca. Bez Was nie byłoby to możliwe.

Monika

Z podwórka prosto na rzeź

Robercik z zaawansowanym ochwatem ma wyrok śmierci…

DZIŚ OSTATECZNY TERMIN!

Termin spłaty:
Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Brakująca kwota do wykupu: 0 zł

Termin spłaty: DZISIAJ!

Aktualizacja 20.04.2026 – Kochani, niestety nie mam dla Was dobrych wieści. Robercikowi zostało już tylko kilka godzin…

To jest ten decydujący dzień. Rozmawiałam rano z handlarzem, postawił sprawę jasno – dziś muszę się z nim rozliczyć. Jeśli nie, jutro Robercik wyjedzie. I nie będzie już żadnej drogi powrotnej.

Nie ma innego wyjścia z tej sytuacji…

Moi drodzy, do wykupu brakuje jeszcze 1200 zł. Do tego transport, a później przecież leczenie, którego tak bardzo potrzebuje.

Patrzę na to wszystko i naprawdę nie wiem, czy się uda. Nie potrafię Wam niczego obiecać, choć bardzo bym chciała. Ale wiem jedno, jeśli dziś się poddamy, on przegra na zawsze. Dlatego błagam Was, zawalczmy razem, bo tylko tak może się jeszcze coś zmienić.

Bardzo proszę o pomoc dla Robercika, ten ostatni raz.

Monika

Aktualizacja 18.04.2026 – Kochani, mamy zaliczkę dla Robercika. W poniedziałek ostateczny termin wykupu, handlarz poczeka do wieczora więc mamy chwilkę. Bardzo proszę o dalsze wsparcie, sama nie dam rady go uratować.

Monika

Kochani, poznajcie Robercika.

Mały kucyk, który całe swoje życie spędził w jednym domu. Był znany w okolicy, był taką „maskotką” wsi. Dzieci go znały, ludzie mijali go codziennie. Stał na swoim podwórku, miał swoje miejsce, swoje wiaderko, swoje małe, końskie życie. Ale za tym wszystkim przez lata kryło się coś jeszcze. Zaniedbanie.

Nikt nie zadbał o niego tak, jak powinien. Nikt nie zatrzymał się w porę. Nikt nie pomógł, kiedy zaczęło się dziać coś złego.

Dziś Robercik ma zaawansowany ochwat. Jest w bardzo słabej kondycji. Każdy krok sprawia mu ból. Każdy ruch to wysiłek. I właśnie w takim stanie został sprzedany.

Z dnia na dzień stracił wszystko. Dom, który znał całe życie. Miejsce, które było jego światem. Wszystko przepadło, jakby nigdy nie miało znaczenia.
 
Trafił do handlarza, a to miejsce takich jak on widuje wielu…
Bo ludzie, którzy doprowadzają konie do takiego stanu, bardzo często nie próbują już pomagać. Nie leczą. Nie walczą.
Często jest im już wszystko jedno.

Dla handlarza Robercik to „odpad”. Tak o nim powiedział. Powiedział też, że wywiezie go najbliższym transportem, bo „zajmuje tylko miejsce”, na inne, większe, lepsze…

Kochani, serce mi pękło. Wyprosiłam go, żeby dał mi szansę, żeby pozwolił mi spróbować go uratować. Nie było łatwo, padło wiele słów, które ciężko zapomnieć, ale zgodził się.

Za życie Robercika chce 2900 zł. Zgodził się poczekać do poniedziałku z rozliczeniem, ale pod jednym warunkiem, dziś muszę wpłacić minimum 1100 zł zaliczki. Tylko wtedy zatrzyma transport i da nam czas na zebranie reszty.

Kochani, jest nadzieja, jest szansa, żeby go uratować. U nas dostanie wszystko to, czego nigdy nie miał. Opiekę, leczenie, spokój.
Nie będzie już musiał się bać. Nie będzie cierpiał w ciszy. Ale żeby to się stało, najpierw musimy go stamtąd zabrać.

Bardzo Was proszę o pomoc dla Robercika. Wiem, że nie będzie łatwo, ale może się uda. Może kolejny raz uda nam się uratować niewinne, skrzywdzone życie.

Monika

Przekaż darowiznę z imieniem ROBERCIK na konto:
PKO BP : 05 1020 4900 0000 8202 3349 1785
IBAN: PL 05 1020 4900 0000 8202 3349 1785
SWIFT: BPKOPLPW
PayPal: fundacjakonikimoniki@gmail.com
Fundacja KONIKI MONIKI
Zawada Nowa 22, 26-720 Policzna

 

Wyślij SMS o treści

ROBERCIK

 

na numer 7420

(koszt 4,92 pln)

 

na numer 7911

(koszt 11,07 pln)

 
Regulamin tapet

Ratuję Robercika

wybierz kwotę

lub

Previous Post
Newer Post
Cart

Brak produktów w koszyku.