Pikuś uratowany! Dziękuję Wam!

Aktualizacja 30.11.2025 – Kochani, kończymy ten tydzień z dobrymi wieściami. Pikuś w zaledwie dwa dni jest uratowany. Dziękuję!!! Bałam się czy zdążymy, presja była ogromna, duży stres, walka do samego końca… Ale udało się, kolejny raz. I za to Wam z całego serca dziękuję. Dziś umówię dla osiołka transport i wkrótce wrócę do Was z kolejnymi informacjami. 

Monika

“To tylko głupi osioł, na mięso i tyle!” Błagam o pomoc dla Pikusia!

ZOSTAŁY OSTATNIE GODZINY!

Brakująca kwota do wykupu: 0 zł 

Termin spłaty : SOBOTA DO 12!

Aktualizacja 28.11.2025 – Drodzy Państwo, zaliczka dla Pikusia zebrana na czas. To dzięki Wam osiołek ma jeszcze szansę na życie.

Ale handlarz zrobi dokładnie to, co zapowiedział. Dał nam czas tylko do soboty, do południa. Ani minuty dłużej.
Jeśli nie spłacimy reszty, Pikusia zabiją. Na tę chwilę do pełnego wykupu brakuje 1700 zł. To kwota, która dziś decyduje o tym, czy Pikuś będzie żył.

Kochani, błagam o pomoc. O ostatni promyk nadziei dla tego maleńkiego, skrzywdzonego osiołka.
On ma tylko nas.

Monika

Ta historia nie była w planach. Nie była nawet w myślach. Pojawiła się sama, cichutko, niepozornie, jak sam Pikuś.

Przyjechałam do handlarza rozliczyć się za zwierzęta. Weszłam do obory i wtedy go zobaczyłam. Stał w rogu boksu, maleńki, jakby chciał wtopić się w ścianę i udawać, że go nie ma. I kiedy spojrzał w moją stronę i zauważył że go widzę, od razu odwrócił głowę. Tak jakby całe życie uczono go, że spojrzenie człowieka nie wróży nic dobrego.

A jednak zerkał. Po chwili znów. Powoli, nieśmiało, i coś wtedy we mnie pękło. Usłyszałam od handlarza: „Nie zawracaj sobie nim głowy, to głupi osioł. Na mięso i po problemie.”

Zagotowało się we mnie, wszystko. Ale wiedziałam, że jeśli cokolwiek powiem, jeśli pokażę emocje, to zamknie się całkowicie i już niczego się nie dowiem. A Pikuś… Wciąż patrzył.

Próbowałam między słowami wyciągnąć od niego cokolwiek.
Nic. „Nie twój interes. Chcesz wiedzieć? To zapłać.” A ja miałam tylko 200 zł.

Kiedy je wyjęłam, wszystko się zmieniło. Handlarz westchnął, machnął ręką i powiedział:
„Nie powiem ci skąd jest. Ale jeśli chcesz, możesz go zabrać. Masz czas do końca tygodnia. Miał jechać wieczorem, ale jak dasz jeszcze 900 zł, to poczekam.”

I wtedy zrozumiałam, że te 200 zł kupiło mu czas, a może i życie.

Nie miałam w planach ratowania kolejnego zwierzaka. Wiem, że ledwo udało się ocalić Brata. Nie śpię po nocach, martwię się o każdy grosz i każdą godzinę. Ale kiedy patrzyłam na Pikusia, cichego, pokornego, tak bardzo niewidzialnego dla świata, wiedziałam, że jeśli teraz odpuszczę, nie będzie już czego ratować.

Pikuś stoi tam sam. Nie wiem, skąd jest, kto go miał, kto go zdradził. Znam tylko jego oczy. I to jedno przypadkowe spojrzenie, które może ocalić mu życie.

Kochani, piszę ten apel, bo nie mam nic do stracenia. Tylko nadzieję, Was i kilka zdjęć osiołka, który całym sobą prosi, żeby ktoś w końcu zobaczył w nim coś więcej niż „głupi towar”.

Potrzebujemy 900 zł, by kupić mu jeszcze odrobinę czasu. By móc walczyć o niego dalej. By nie pojechał tam, skąd nie wraca nikt.

Bardzo proszę o pomoc. Dla Pikusia. Dla osiołka, którego uratować może jedno przypadkowe spojrzenie.

Monika

Przekaż darowiznę z imieniem PIKUŚ na konto:
PKO BP : 05 1020 4900 0000 8202 3349 1785
IBAN: PL 05 1020 4900 0000 8202 3349 1785
SWIFT: BPKOPLPW
PayPal: fundacjakonikimoniki@gmail.com
Fundacja KONIKI MONIKI
Zawada Nowa 22, 26-720 Policzna

 

Wyślij SMS o treści

PIKUŚ

 

na numer 7420

(koszt 4,92 pln)

 

na numer 7911

(koszt 11,07 pln)

 
Regulamin tapet

Ratuję Pikusia

wybierz kwotę

lub

Previous Post
Newer Post
Cart

Brak produktów w koszyku.