Masia i jej mama Maja dziękują Wam za podarowane życie!

Aktualizacja 03.10.2025 – Dziś przychodzę do Was z najpiękniejszą wiadomością! 

Maja z córeczką Masią są już z nami! Dziewczynki dotarły do nowego domu i właśnie zaczynają swoje nowe życie. Czeka je teraz wizyta weterynarza, kowala i kwarantanna, a potem już tylko spokój, bezpieczeństwo i troskliwa opieka. 

Kochani, to Wy podarowaliście im ten najwspanialszy prezent, jakim jest życie. Dzięki Wam Maja i Masia mogą patrzeć w przyszłość bez strachu. Już teraz widać, jak bardzo są zainteresowane nowym miejscem, wszystko oglądają, wąchają, nasłuchują. W ich oczach pojawiła się iskierka nadziei, a mnie serce rośnie, widząc je razem, bezpieczne. 

Zapewnimy im wszystko, czego będą potrzebowały, aby mogły czuć się wolne, zaopiekowane i szczęśliwe. Było bardzo ciężko, walka była długa i pełna emocji, ale najważniejsze, że się udało i to tylko dzięki Wam.

Z całego serca dziękuję za tę szansę, jaką podarowaliście tym dwóm niezwykłym dziewczynom. Zapraszam do oglądania zdjęć naszych nowych Pań, już zaczynają swoją drogę ku spokojnemu, dobremu życiu.

Wielkie szczęście! Maja i Masia uratowane!

Aktualizacja 24.09.2025 – Kochani, są dni kiedy sama nie dowierzam że się uda… Wczorajszy taki był i bardzo się martwiłam czy zdążymy, ale Wy jak zwykle nie zawiedliście. Masia i Maja są uratowane i już wyczekują transportu. Z całego serca Wam dziękuję za pomoc, walka była długa, nierówna i trudna. Dziewczynki czeka jeszcze wiele dobrego, a co najważniejsze – nie umrą w rzeźni. Dziękuję jeszcze raz, wyczekujcie kolejnych wieści, one już niebawem.

Monika

PILNE! ZOSTAŁY BARDZO MAŁO CZASU!

MATKA I CÓRKA, JEDNA Z  OCHWATEM, DRUGA ZE ZDEFORMOWANĄ GŁOWĄ, OBIE Z WYROKIEM ŚMIERCI. POTRZEBNY PILNY RATUNEK

Termin spłaty mija za: 
Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Brakująca kwota do wykupu: 0 zł

Termin spłaty: WTOREK DO 12!

Aktualizacja 23.09.2025 – PILNE! ZOSTAŁY 3 GODZINY!

Kochani, to są już naprawdę ostatnie chwile dla Masi i Mai. Handlarz czeka tylko do 12:00. To oznacza, że mamy zaledwie 3 godziny, by jeszcze coś zmienić…

Do pełnego wykupu brakuje 800 zł. Tak niewiele a jednocześnie tak dramatycznie dużo, bo czas ucieka jak piasek przez palce.

Nie wiem, czy zdążymy. Nie wiem już, gdzie jeszcze szukać ratunku dla nich. W głowie mam tylko jedno, że jeśli się nie uda, obie zostaną zabrane i wywiezione, a wtedy nie będzie już dla nich powrotu.

Proszę Was, błagam, pomóżcie ocalić Maję i Masię. To ich jedyna szansa. One mają tylko siebie i kilka decydujących godzin…

Monika 

Aktualizacja 22.09.2025 – Kochani, serce mi krwawi, gdy to piszę, bo muszę być z Wami całkowicie szczera, nie mamy żadnych szans, żeby spłacić Maję i Masię w terminie.

Do pełnego wykupu brakuje 3700 zł, a do tego dojdą jeszcze koszty transportu klaczy. Handlarz zgodził się na moje błaganie i dał szansę. Czas do wtorku do 12:00. Te najbliższe godziny będą decydujące. Jeśli nie zdążymy, obie zostaną zabrane i wywiezione, a to znaczy, że dla nich nie będzie już powrotu.

Proszę Was z całego serca, jeśli możecie, pomóżcie. Udostępnijcie apel dalej, każda forma wsparcia to szansa, każde udostępnienie to nadzieja że dotrze do kogoś, kto też będzie chciał pomóc.

Nie potrafię opisać tego strachu, kiedy myślę o tym, że ktoś może rozdzielić mamę i córeczkę. One mają tylko siebie.

Nie wiem co będzie, ale obawiam się najgorszego…

Monika 

Aktualizacja 19.09.2025 – Kochani, udało się na czas rozliczyć z handlarzem! Ostateczny termin będzie w poniedziałek. Mamy więc kilka dni, by dozbierać brakującą kwotę. Na ten moment brakuje jeszcze 5400 zł, ale do tego dojdzie też koszt transportu dziewczyn. Bardzo proszę, nie zapominajcie o nich przez ten czas.

Monika

Aktualizacja 18.09.2025 – Kochani, byłam dziś rano umówiona na rozliczenie z handlarzem. Właśnie wróciłam i niestety nie mam dobrych wiadomości.

Handlarz zażądał dodatkowych 1500 zł i chce je do końca dzisiejszego dnia, bo „ma jakiś interes” i potrzebuje pieniędzy natychmiast. Powiedział też wyraźnie, że jeśli nie zapłacę, wywiezie albo Maję, albo Masię do rzeźni. Postawił twarde, wymuszone warunki.

Sytuacja się bardzo skomplikowała. Martwię się o dziewczynki, one sobie same nie poradzą. Nie wyobrażam sobie, żeby mogli je rozdzielić na zawsze. Jeśli jednak uda się zebrać pieniądze na czas, handlarz zaczeka z rozliczeniem do przyszłego tygodnia.

Kochani, nie chcę myśleć, jak bardzo się boją i co się stanie, jeśli nie zdążymy… Bardzo proszę o pomoc, to ich jedyna nadzieja na życie.

Monika 

Aktualizacja – Kochani, zostało już bardzo mało czasu do rozliczenia się z zaliczki za życie Mai i Masi. Nie wiem czy zdążymy…

Z potrzebnych 2000 zł, brakuje jeszcze 700 zł, a czasu jest już bardzo mało.

Niestety dziewczynki nie dostaną szansy na życie jeśli nie zdążę zapłacić na czas. Nie wiem już co robić, to ostatnia moja prośba, proszę, dołączcie do ich ratunku.

Monika

Mam na imię Masia. Mam ponad rok, mam zdeformowaną głowę. Zbyt szeroką, zbyt brzydką, kanciastą. Inną niż wszystkie konie. Ludzie przychodzą mnie oglądać i się śmieją. Wytykają palcami. Mówią, że trzeba mnie zabić, bo do niczego się nie nadaje, jestem zbyt brzydka, żeby żyć. Bo takich koni jak ja nikt nie chce, nikt nie pokocha, nie są potrzebne na tym świecie. Patrzą na mnie z pogardą i dodają, że na takie jak ja to szkoda paszy, i że wstyd mnie trzymać. 

Jestem razem z mamą w skupie koni i mamy jechać do rzeźni. Już umówili transport, samochód zabierze nas w czwartek rano. Zabiją mnie i moją mamę Maję. Gdy widzę, jak ona bardzo się boi, to i ja jestem przerażona. Cała się trzęsę. Wypatruje ratunku, bo tu gdzie nas trzymają, przychodzą różni ludzie. Wyciągam do nich głowę, wodzę za nimi wzrokiem, rżę cichutko, by zwrócili na mnie uwagę, może pomogli, ale to wszystko na nic. Ci ludzie nie są mili, krzyczą, szarpią, zabierają siłą konie. Na mnie tylko spoglądają, śmieją się, wytykają palcami.

Ciągle żyjemy z moją mamusią tylko dlatego, że byłyśmy zbyt chude. Opasali nas, dając cały czas tyle jeść, ile chciałyśmy. I teraz nadszedł czas wyjazdu. I wiem, że nie uciekniemy przed śmiercią, nie mamy jak. 

Moja mamusia z trudem chodzi. Stara się, ale ja widzę, jak ciężko jej robić kolejne kroki. Niedawno zachorowała na ochwat, bolą ją kopyta, więc nie da rady się wyrwać i pogalopować przed siebie. A przecież jej nie zostawię? Mam tylko ją, ona jedna mnie kocha, mimo tego jak wyglądam. Ona jedna się mnie nie brzydzi.  Zresztą gdybym uciekła, to nie mam dokąd pójść. Nikt mnie nie nie chce.  Może gdybym była zdrowa, nie miała tej dziwnej głowy, to by mnie zostawili do hodowli. 

Pożyłabym wtedy jeszcze kilkanaście lat, nim odwieźliby mnie na rzeź. Takie konie jak moja mama i ja, trafiają na mięso prędzej czy później. Zabijają gdy tylko przestajemy być potrzebne. I na nas teraz nadszedł właśnie ten czas. Moja mama jest chora, ja też, więc mamy umrzeć.
My chcemy żyć, ale koni nikt nie słucha. Mamy właścicieli, jakbyśmy były niewolnikami, to oni decydują o naszej śmierci. Jeśli nikt nam nie pomoże, zostaniemy zabite w rzeźni.

Kochani, Masia i Maja to dwie zimnokrwiste klacze, które zostały kupione przez właściciela skupu koni rzeźnych.

Mama Maja jest po ochwacie, jej córeczka – Masia cierpi najpewniej na tzw. “chorobę wielkiej głowy” czyli żywieniową niedoczynność przytarczyc. Ochwat da się leczyć, chorobę Masi specjalistyczną dietą i suplementacją zatrzymać, a być może i częściowo cofnąć. Obie, gdy się o nie zadba, zaopiekuje, mogą żyć, ale czy ktokolwiek zechce pomóc mi je wykupić z rąk handlarza? 

Za każdą z nich handlarz chce po 6 tysięcy złotych i żąda “na już” zaliczki 2000 zł. Jeśli nie dam mu tych pieniędzy, on w czwartek obydwie załaduje na samochód i wywiezie. Ciężko mi się pogodzić z wyrokiem, jaki mają, chciałabym im pomóc. Są takie biedne, tak bardzo bezbronne. 

Proszę, Kochani, pomóżmy im. Dołączcie do ratunku, niech one dostaną szansę od losu, od Was. 

Monika

Przekaż darowiznę z imieniem MASIA I MAJA na konto:
PKO BP : 05 1020 4900 0000 8202 3349 1785
IBAN: PL 05 1020 4900 0000 8202 3349 1785
SWIFT: BPKOPLPW
PayPal: fundacjakonikimoniki@gmail.com
Fundacja KONIKI MONIKI
Zawada Nowa 22, 26-720 Policzna

 

Wyślij SMS o treści

MASIA

 

na numer 7420

(koszt 4,92 pln)

 

na numer 7911

(koszt 11,07 pln)

 
Regulamin tapet

Ratuję Masię i Maję

wybierz kwotę

lub

Previous Post
Newer Post
Cart

Brak produktów w koszyku.