Aktualizacja 06.08.2025 – Kochani, Marysia już bezpieczna i po kwarantannie!

Z ogromną radością chciałam Wam przekazać, że Marysia od kilku dni cieszy się spokojem i wolnością, jakiej wcześniej nie znała. Przeszła już kwarantannę, odwiedził ją kowal oraz weterynarz a potem dołączyła do stada uratowanych zwierząt, gdzie może wreszcie być po prostu sobą. Bez strachu, bez pracy, bez bólu.

Patrzę na nią i wciąż nie dowierzam, że się udało.
To dzięki Wam, Kochani, ta historia skończyła się inaczej.

Z całego serca dziękuję za każdą złotówkę, każde udostępnienie i każdą dobrą myśl. Dziękuję, że walczyliście o nią razem ze mną, że nie pozwoliliście jej zniknąć w ciszy i zapomnieniu.

To dzięki Wam takie cuda są możliwe. 

Monika

5

Aktualizacja 15.07.2025 – Kochani, udało się!!! Marysia jest bezpieczna. Staruszka nie pojedzie na rzeź, a wróci z nami. 🙂 Jeszcze dziś umówię jej transport. Niebawem wrócę również do Was z kolejnymi wieściami. Dziękuję z całego serca za każdy trud, wysiłek i wsparcie. To dla mnie ogromnie ważne, bo bez Was nie dałabym rady jej uratować. Dziękuję jeszcze raz!

Monika

Udało się!!! Marysia jest bezpieczna! Dziękuję!

Termin spłaty mija za: 
Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Brakująca kwota do wykupu: 0 zł

Termin spłaty: DZISIAJ…

Aktualizacja 14.07.2025 – Kochani, dziś jest ten dzień… Dzień, w którym musi zapaść ostateczna decyzja o losie Marysi.

Do pełnej spłaty wciąż brakuje 1700 zł, a do tego dochodzi jeszcze koszt transportu…
To bardzo dużo, jak na tak niewielką ilość czasu, jaka nam została. Zaledwie kilka godzin. Tylko tyle dzieli Marysię od ratunku lub od końca.

Handlarz postawił sprawę jasno: nie będzie żadnego przedłużenia.
Dziś musi zostać spłacona w całości. Inaczej jutro jej już nie będzie.

Kochani…
To stara klacz, która przez całe swoje życie znosiła ciężką pracę, ból, samotność i obojętność ludzi. A dziś, gdy najbardziej potrzebuje pomocy, los znów odwraca się od niej plecami.
Ale jeszcze nie wszystko stracone. Jeszcze możemy zawalczyć.

Proszę Was z całego serca – jeśli ktokolwiek jeszcze może, pomóżcie.
To ostatnie godziny, ostatnia nadzieja. Ratujmy Marysię, zanim będzie za późno. Niech nie odejdzie zapomniana, po cichu, jakby nigdy nic nie znaczyła.

Monika

Aktualizacja 12.07.2025 – Kochani, druga rata za Marysię zebrana! Dziękuję serdecznie za pomoc, bardzo bałam się czy zdążymy… Niestety handlarz poczeka z rozliczeniem tylko do poniedziałku. To ostateczny termin, do tego dnia musimy spłacić ją do końca. 

Monika

Aktualizacja 11.07.2025 – Kochani, to już dziś. Termin spłaty raty za życie Marysi mija z końcem dnia, a sytuacja jest dramatyczna, bo brakuje aż 1700 zł.

To ogromna kwota, jak na kilka ostatnich godzin. A ja coraz bardziej czuję, że tym razem może się nie udać. Że Marysię stracimy…

Handlarz już nie chce czekać. Powiedział: albo dziś, albo koniec.

Nie będzie jutra. Nie będzie kolejnej szansy. Jeśli się nie uda, Marysia jeszcze tej nocy może opuścić to miejsce, na ostatnią w życiu podróż.

Patrzę na nią i serce mi pęka.Tyle lat pracy, bólu, urodzonych źrebaków… A teraz nikt się nią nie interesuje. Nikt, poza nami. I jeśli dziś nie staniemy razem w jej obronie, zniknie. Po prostu zniknie.

Kochani, błagam, jeśli możecie, pomóżcie. Podajcie dalej jej apel. Marysia nie musi umierać, jeszcze nie teraz.

Monika

Aktualizacja 10.07.2025 – Kochani, zaliczka dla Marysi zebrana na czas! Handlarz na kolejną ratę zaczeka tylko do piątku. Musimy zebrać kolejne 2500 zł. Sytuacja jest nieciekawa, bo koniec tygodnia, wakacje… Będzie ciężko, ale nie poddam się. Marysia zasługuje na to by żyć. Proszę, pamiętajcie o niej.

Monika

“Nazywam się Marysia.
Nie wiem, ile razy zmieniałam dom, ludzi, twarze.
Zawsze byłam „czyjaś”, ale nigdy „kochana”.

Byłam koniem do wszystkiego. Ciągnęłam wóz, harowałam w polu, rodziłam źrebaki, znosiłam bat i ciężar codziennej pracy. Nigdy nie narzekałam. Nie miałam kiedy. Musiałam być silna. Zimnokrwista, tak mówili. Stworzona do roboty.

Nie do głaskania. Nie do przyjaźni. Tylko do działania.

Ale moje ciało już nie daje rady. Nie ciągnę jak kiedyś. Nie rodzę jak kiedyś. Jestem stara. Zużyta. I wtedy zapadła decyzja.

Nie było łez, pożegnania, zastanowienia. Po prostu, sprzedać na rzeź. Bez żalu. Bez słowa. Tak po prostu. Bo się już nie opłacam.

Teraz stoję tutaj. W miejscu, z którego nikt nie wraca.
Czekam. Bo innego wyboru już nie mam.”

Stara, niepotrzebna, wykorzystana do granic możliwości. Marysia już nie pociągnie wozu, nie urodzi kolejnego źrebaka, więc w czym problem? Wyślemy na rzeź i jeszcze zarobimy…

Z takim myśleniem niestety można spotkać się dość często. Nie ważne że zwierze pracowało na siebie całe życie, nie ważne ile wycierpiało i ile bólu zniosło, byle tylko otrzymać wiaderko owsa. Dla wielu to już tylko kilogramy mięsa i ostatnia szansa na zarobek…

Kochani, Marysia zapewne jakby mogła, opowiedziałaby historię, w której zapewne o szczęściu i dobrym życiu byśmy nie usłyszeli. Urodzonych kilka źrebaków, których już nigdy nie zobaczy, miesiące spędzone na ciężkiej pracy ciągnąc wozy. Gdzie w tym wszystkim byłoby miejsce na choć odrobinę wdzięczności i miłości? Nie chcę nawet myśleć, ile ta bidulka wycierpiała… A dziś, po tym wszystkim otrzymała wyrok śmierci.

Że świat jest niesprawidliwy o tym doskonale wiem, ale można próbować, można walczyć. I dlatego dziś chcę stanąć w obronie Marysi i prosić Was, byście do mnie dołączyli i wspólnie odmienili jej los. By choć na ostatnie lata, otrzymała godną, spokojną emeryturę.

Życie Marysi warte jest 9500 zł, jest duża, ciężka, więc też dużo kosztuje. Niestety handlarz widzi w niej tylko zysk i chce jak najszybciej wysłać na ubój. Jedzie jutro, ale transport możemy odroczyć, tylko warunkiem jest wpłacona zaliczka w wysokości 2000 zł. Handlarzowi wpłaciłam już 500, by dał mi czas, ale do końca dnia musimy uzbierać jeszcze 1500 zł, inaczej po Marysi jutro już nie będzie śladu.

Kochani, życie nie jest sprawiedliwe, nigdy nie było. Ale dla tych, którzy nie potrafią się obronić, ani poprosić o pomoc, jest jeszcze gorsze. Dlatego z całego serca dziś proszę o pomoc, wsparcie i udostępnienia apelu.

Sama nie dam rady jej uratować, ale wspólnymi siłami możemy zrobić wiele. 

Ja nie mam nic do stracenia, Marysia ma wszystko i jeśli odwrócimy wzrok, nikt inny nie zjawi się pomocną dłonią. Wszyscy już się od niej odwrócili…

Bardzo proszę, ratujmy ją.

Monika

Przekaż darowiznę z imieniem MARYSIA na konto:
PKO BP : 05 1020 4900 0000 8202 3349 1785
IBAN: PL 05 1020 4900 0000 8202 3349 1785
SWIFT: BPKOPLPW
PayPal: fundacjakonikimoniki@gmail.com
Fundacja KONIKI MONIKI
Zawada Nowa 22, 26-720 Policzna

 

Wyślij SMS o treści

MARYSIA

 

na numer 7420

(koszt 4,92 pln)

 

na numer 7911

(koszt 11,07 pln)

 
Regulamin tapet

Ratuję Marysię

wybierz kwotę

lub

Previous Post
Newer Post
Cart

Brak produktów w koszyku.