Dług po Marcelince został spłacony. Ale jej już z nami nie ma...
Kochani, udało się spłacić ostatnie zobowiązanie za Marcelinkę. Długu już nie ma i jestem Wam za to ogromnie wdzięczna.
Tylko trudno cieszyć się z tej wiadomości, bo Marcelinka już do nas nie wróci. Nie przyjedzie do domu. Nie zobaczymy jej bezpiecznej, nie będę mogła pokazać Wam jej nowego życia.
Jej już po prostu nie ma...
Bardzo dziękuję Wam za to, że mimo wszystko pomogliście mi zamknąć tę zbiórkę. Że nie zostawiliście mnie samej z długiem, który pozostał po jej odejściu. To dla mnie naprawdę bardzo dużo znaczy, szczególnie teraz.
Chciałabym, żeby finał tej historii wyglądał zupełnie inaczej. Żebym mogła napisać dzisiaj, że Marcelinka jest już z nami i najgorsze zostało za nią.
Niestety nie zdążyliśmy.
Marcelinko... przepraszam Cię, że nie zdążyłam. Tak bardzo chciałam zabrać Cię do domu.
Kochani, dziękuję Wam z całego serca za pomoc do samego końca.
MonikaMarcelinka odeszła... Zostały długi...
Kochani… Nie wiem, jak napisać tę wiadomość. Marcelinki już z nami nie ma. Nie dała rady.
Do samego końca miałam nadzieję, że jeszcze się podniesie. Że kroplówki i leki pomogą, że jej maleńki organizm znajdzie w sobie jeszcze trochę siły. Lekarz uprzedzał, że rokowania są bardzo złe, ale człowiek i tak kurczowo trzyma się nadziei do ostatniej chwili.
Niestety tym razem nadzieja nie wystarczyła.
Marcelinka odeszła.
Starałam się. Naprawdę bardzo chciałam ją uratować. Chciałam za kilka dni pokazać Wam ją bezpieczną, napisać, że najgorsze już za nami. Zamiast tego siedzę i piszę wiadomość, której tak bardzo nie chciałam pisać. Płaczę...
Przepraszam, nie udało się…
To bardzo smutny wieczór.
Pozostała jeszcze jedna rzecz, którą muszę domknąć. Uzgodniłam z handlarzem, że mimo śmierci Marcelinki spłacę pozostały wobec niej dług. Do pełnego rozliczenia brakuje jeszcze 600 zł. Nie jest łatwo prosić o pomoc dla zwierzęcia, którego nie możemy już uratować, ale zobowiązanie pozostało i muszę je uregulować.
Jeśli ktoś z Państwa może pomóc mi zamknąć tę ostatnią część jej historii, będę ogromnie wdzięczna.
Marcelinki nie udało się ocalić. Zostanie po niej ogromny smutek i żal, że jej historia skończyła się właśnie tak.
Kochani, dziękuję wszystkim, którzy byli z nią do samego końca. Za każdą wpłatę, każde dobre słowo i każdą chwilę nadziei, którą jej podarowaliście.
Śpij spokojnie, maleńka.
Tak bardzo chciałam, żeby się udało…
Kochani,
niestety rokowanie jest złe. Lekarz podał kroplówki i leki, ale powiedział, że trzeba się liczyć z najgorszym. Malutka słabnie, nie wstaje sama, nie chce jeść.
Czekamy. Płaczę.
Monika
Kochani, u handlarza jest starsza kucka – Marcelinka. Jest ochwacona…
Kilka dni temu, kiedy ją zobaczyłam, obiecałam jej, że ją odkupię. Nie mogłam postąpić inaczej, takie stare, chore kuce bardzo często nie znajdują już kupca. Trafiają tam, gdzie nikt nie pyta o ich imię, historię ani o to, czy cierpią.
Dlatego ustaliłam z handlarzem, że do wtorku Marcelinkę spłacę i zabiorę. Myślałam, że mamy jeszcze kilka dni. Ale niestety… Nie mamy.
Dziś z rana zadzwonil do mnie handlarz. Powiedział, że Marcelinka z trudem dziś wstała i źe nie chce już czekać, bo się boi najgorszego… I dodał że daje mi czas do 15 na decyzję.
Warunek jest jeden, jeżeli dziś nie wpłacę 700 zł zaliczki, załaduje ją i wywiezie.
Nie straszył, powiedział to zwyczajnie, bez emocji. Chce się jej pozbyć, zanim straci na niej pieniądze. Nie ma dla niego znaczenia, czy ten mały konik trafi do mnie, czy zostanie zabity. Liczy się tylko to, żeby odzyskać pieniądze. Powiedziałam, że damy radę i że Marcelinka jest moja i ma jej nigdzie nie sprzedawać.
Moi drodzy, umówiłam już lekarza. Weterynarz do niej już jedzie, zostanie zbadana, dostanie leki, kroplówki i wszystko, czego będzie potrzebowała. Bo obiecałam jej, że zrobię wszystko, żeby ją uratować. Ale sam lekarz nie wystarczy.
Musimy dziś zebrać 700 zł zaliczki. Handlarz chce za Marcelinkę razem z transportem 1700 zł. Do tego dochodzą koszty pilnego leczenia.
Marcelinka jest słaba, stara, chora. Ale to nie znaczy, że jej życie jest mniej warte. Ja ciągle bardzo wierzę, że jeszcze będę mogła patrzeć z okna swojego domu, jak ta mała kucka stoi razem z innymi końmi na łące. Jak skubie trawę, jak spokojnie zasypia, wiedząc, że nikt już jej nigdzie nie zabierze. Ale najpierw musimy ją stamtąd wydostać.
Jeżeli teraz jej nie pomożemy, handlarz załaduje ją i wywiezie, bez powrotnie… Bidulka, która dziś z trudem podniosła się z ziemi, będzie musiała wejść po trapie i pojechać tam, skąd już nie będzie powrotu.
Bardzo nie chcę do tego dopuścić, niestety sama jednak nie dam rady zmienić jej losu. Powiedziałam Marcelince, że są ludzie, którym nie jest obojętny los takich koni jak ona. Że już nie jest sama. Bardzo Was proszę, pomóżcie mi dotrzymać danego jej słowa.
Do godziny 15:00 musimy zebrać 700 zł zaliczki. Całość za Marcelinkę i transport to 1700 zł.
Pilnie potrzebne są również środki na jej leczenie. Każde 5, 10 czy 20 zł przybliża ją do bezpiecznego miejsca.
Błagam Was, ratujmy Marcelinkę. Sama nie dam rady jej pomóc, jesteście jedyną nadzieją na zmianę losu tego biednego konia…
Monika
Pomóż uratować Marcelinkę
Przekaż darowiznę z tytułem:
PKO Bank Polski
BLIK na telefon
W aplikacji bankowej wybierz przelew BLIK na telefon.
IBAN i SWIFT
SWIFT: BPKOPLPW
PayPal
Fundacja KONIKI MONIKI
26-720 Policzna
Wyślij charytatywny SMS
Wyślij wiadomość o treści:
7420
Koszt wiadomości: 4,92 zł
Wyślij SMS7911
Koszt wiadomości: 11,07 zł
Wyślij SMSRatuję Marcelinkę
PILNE! Ostatni moment na ratunek Jasi! Dziś termin!
PILNA ZBIÓRKA Ostatni moment na na ratunek Jasi! prosimy o
Pracowała na każde wiaderko owsa. W zamian dostała wyrok śmierci…
PILNA ZBIÓRKA Pracowała na każde wiaderko owsa. W zamian dostała
W sobotę ostateczny termin Rubla! POMOCY!
PILNA ZBIÓRKA W sobotę ostateczny termin rozliczenia Rubla! Musimy zdążyć!
Łzy i wyrok śmierci… Grota jedzie na rzeź
PILNA ZBIÓRKA Łzy i wyrok śmierci... Los Groty jest przesądzony.
Gdy brakuje pieniędzy, miłości przecież nie ubywa…
PILNA ZBIÓRKA Gdy brakuje pieniędzy, miłości przecież nie ubywa... 💰
Bezdomność kotów zaczyna się dużo wcześniej, niż nam się wydaje
PILNA ZBIÓRKA Bezdomność zaczyna się dużo wcześniej, niż nam się
