Józia poleca się do adopcji
Zapraszam gorąco do wypełnienia formularza adopcyjnego!
Józia dotarła bezpiecznie, dziękuję jeszcze raz za pomoc!
Aktualizacja 23.03.2026 – Kochani, Józia od razu po przyjeździe wpadła prosto w ręce weterynarza, a następnie kowala. Po krótkiej kwarantannie dołączyła do stada i już łapie pierwsze promienie słońca.
Dziewczynka jest jeszcze trochę nieufna i zachowuje dystans. Musimy dać jej trochę czasu i miłości, a tego na pewno jej u nas nie zabraknie. Poza tym jest grzeczna i spokojna, wydaje się bardzo sympatyczna, tylko potrzebuje jeszcze chwili, aby okazać to w pełnej krasie.
Drodzy Państwo, jeszcze raz ogromnie dziękuję za pomoc dla Józi. Otrzymała od Was najpiękniejszy prezent jakim jest życie.❤️
Monika
Ogromne szczęście! Józia uratowana!!!
Aktualizacja 20.03.2026 – Kochani, udało się! Józia jest bezpieczna!
Jeszcze dziś zajmę się organizacją transportu, a gdy tylko dotrze na miejsce, wrócę do Was z kolejnymi wieściami. Na Józię będzie czekać kwarantanna, wizyta weterynarza i kowala, a potem to, na co zasługuje najbardziej – odpoczynek i życie bez strachu.
To wszystko wydarzyło się dzięki Wam. Dzięki Waszemu zaangażowaniu, sercu i temu, że nie przeszliście obojętnie.
Z całego serca dziękuję, że po raz kolejny udało się wspólnie podarować życie. Niebawem kolejne wieści!
Monika
Jedna chwila strachu przekreśliła całe życie Józi
SYTUACJA JEST TRAGICZNA, PRZEPRASZAM JEŚLI NIE ZDĄŻYMY…
Termin spłaty:
Brakująca kwota do wykupu: 0 zł
Termin spłaty: DZISIAJ DO 12!
Aktualizacja 19.03.2026 – Kochani, zostały zaledwie 4 godziny, by zebrać brakujące 450 zł dla Józi.
To są te decydujące chwile. Jesteśmy tak blisko, a jednocześnie wciąż tak daleko. W południe wszystko się rozstrzygnie. Handlarz czeka na informację, a ja z całego serca wierzę, że jej nie zawiedziemy.
Bardzo Was proszę, jeśli ktoś jeszcze może pomóc, jeśli ktoś to czyta, to właśnie teraz jest ten moment.
Błagam o pomoc dla Józi!
Monika
Aktualizacja 18.03.2026 – Kochani, jestem po bardzo trudnej rozmowie z handlarzem i niestety sytuacja jeszcze bardziej się skomplikowała.
Chciał, żebym do końca dzisiejszego dnia wpłaciła całą pozostałą kwotę za Józię. Stałam i słuchałam, wiedząc, że to jest niemożliwe. Nie przy tym wszystkim, co dzieje się równocześnie. Przy Mulince, której też brakuje tak wiele, przy tych wszystkich walkach naraz.
Błagałam go. Naprawdę błagałam, żeby dał jej choć trochę czasu. Żeby pozwolił mi spróbować. Żeby nie zamykał jej tej jednej, jedynej drogi do życia. Nie chciał mnie słuchać. Dopiero po długiej rozmowie, po kolejnych prośbach, zgodził się, ale tylko częściowo.
Dał czas do czwartku, ale tylko do godziny 12.
Powiedział że jeśli nie zdążę, jeszcze tego samego dnia Józia pojedzie na rzeź. Nie wiem już, co robić.
Mulince brakuje tak wiele, Józi również, bo aż 2200 zł. To są sumy, których naprawdę nie da się zebrać w kilka godzin. Patrzę na to wszystko i czuję, jak to mnie przerasta. Sytuacja jest tragiczna.
Boję się, że to właśnie ten moment, ten dzień, w którym nie damy rady. W którym mimo całych starań, mimo walki, mimo Waszego dobra po prostu przegramy.
Nie potrafię tego pogodzić z tym, że ona tam stoi. Że jeszcze chwilę temu była na wozie. Że wystarczy brak kilku wpłat, kilku decyzji i jej już nie będzie.
Przepraszam Was… Przepraszam, że nie potrafię zrobić więcej.
Monika
Kochani, czasem jedno zdarzenie potrafi przekreślić całe życie. Jedna chwila strachu, jeden moment, którego nikt nie planował i nagle zwierzę, które jeszcze wczoraj pracowało dla ludzi, staje się problemem.
Tak właśnie jest z Józią.
Ma zaledwie 10 lat. Przez długi czas chodziła w bryczce. Woziła ludzi, wykonywała swoją pracę tak jak potrafiła najlepiej. Była częścią czyjejś codzienności, pomagała, zarabiała na swoje utrzymanie.
Podobno pewnego dnia coś ją przestraszyło. Może nagły hałas, może coś pojawiło się na drodze, może wydarzyło się coś, czego nie dało się przewidzieć. Józia się spłoszyła. Doszło do wypadku i właściciel się połamał.
I właśnie wtedy zapadła decyzja, która dla niej stała się wyrokiem.
Zamiast spróbować zrozumieć, zamiast dać jej czas, zamiast znaleźć dla niej inne miejsce, oddano ją handlarzowi na mięso.
Czy naprawdę jeden moment strachu powinien kosztować zwierzę życie?
Kiedy ją zobaczyłam, stała już na wozie. Gotowa do wyjazdu. Wystarczyło kilka chwil, żeby transport ruszył i żeby jej historia skończyła się w miejscu, z którego nie ma powrotu. Nie potrafiłam odejść. Udało mi się wyprosić kilka dodatkowych godzin. Handlarz zgodził się poczekać, ale pod jednym warunkiem.
Do końca dzisiejszego dnia musimy zebrać 1100 zł zaliczki. Jeśli się uda, zatrzyma transport i da nam czas do środy, żeby zebrać resztę pieniędzy na jej wykup.
Moi drodzy, naprawdę nie wiem, czy zdążymy. Czasu jest bardzo mało, a kwota wciąż duża jak na kilka godzin. Ale wiem jedno, Józia nie zasłużyła na taki koniec. To klacz, która po prostu się przestraszyła. Nic więcej.
Dlatego proszę Was z całego serca, spróbujmy ją uratować.
Może jeszcze zdążymy sprawić, że zamiast ostatniej drogi do rzeźni czeka ją spokojne życie.
Bardzo proszę o pomoc dla Józi.
Monika

Przekaż darowiznę z imieniem JÓZIA na konto:
PKO BP : 05 1020 4900 0000 8202 3349 1785
IBAN: PL 05 1020 4900 0000 8202 3349 1785
SWIFT: BPKOPLPW
PayPal: fundacjakonikimoniki@gmail.com
Fundacja KONIKI MONIKI
Zawada Nowa 22, 26-720 Policzna
Wyślij SMS o treści
JÓZIA
na numer 7420
(koszt 4,92 pln)
na numer 7911
(koszt 11,07 pln)
Regulamin tapet
Ratuję Józię
Robercik już z nami, zobaczcie w jakim stanie przyjechał…
Robercik już z nami, zobaczcie w jakim stanie przyjechał... Aktualizacja
Myszka się nie zaźrebia więc jedzie na ubój.
Myszka się nie zaźrebia więc jedzie na ubójPROSZĘ O POMOC
Dla skazanej na rzeź Madzi to jedyna szansa na życie
Dla skazanej na rzeź Madzi to jedyna szansa na życieMAMY
Sparaliżowany Boluś – rehabilitacja przynosi efekty
BOLUŚ JEST SPARALIŻOWANY!"Miałem mu dziś zawinąć te nogi szmatami, bo
SONGO JUŻ PO OPERACJI. WYNIKI SĄ BARDZO ZŁE…
SONGO JUŻ PO OPERACJI.WYNIKI SĄ BARDZO ZŁE... Aktualizacja 01.04.2026 -




















