2
Aktualizacja 29.01.2024 – Styczeń zaczyna dobiegać końca, a uratowana na jego początku Kasia, jest już z nami bardzo zaprzyjaźniona. Na początku trzymała dystans, potrafiła się wystraszyć podniesionej ręki, ale kiedy tylko zobaczyła, że u nas nie ma się czego bać, że tutaj krzywdy nikt jej nie wyrządzi, szybko zmieniła nastawienie.
 
Basia regularnie odwiedza ją i dokarmia smakołykami, Kasia nie pozostaje jej dłużna i odwdzięcza się buziaczkami. 🥰🐎 To przesympatyczna klacz, choć mimo to wielu ludzi nie potrafiło docenić jej obecności i sprawić, żeby poczuła się szczęśliwa i kochana. Dziękuję Wam za to, że jesteście i wspieracie! ❤️😊
 
Miłego poniedziałku kochani!

Aktualizacja 11.01.2024 – W blasku słońca i w zimowej scenerii dziś na Waszych ekranach uratowana kilka dni temu Gruba Kasia! Dziewczynka ma zaledwie 9 miesięcy, ale jest pokaźnych rozmiarów. Mimo to jest bardzo spokojna, ciekawska i bardzo delikatna. Nie boi się, pragnie żyć, a Wy jej to życie podarowaliście.

Ogromnie Wam dziękuję za pomoc dla Kasi. Ma ona przed sobą całe życie, a teraz, kiedy już nigdy jej nic nie zagrozi, może zacząć je od nowa, na szczęście jeszcze w tak młodym wieku. Dzięki Wam pozna jeszcze niejedno piękno tego świata!

Kasia 6

Aktualizacja 03.01.2024 – Udało się!!! Kasia uzbierała całą sumę na wykup! Kochani, mamy pierwszy sukces w tym roku. Klaczka czekała długo, ale udało się i już niebawem do mnie przyjedzie. Czekamy na wolny termin transportu i jak tylko będzie z nami, natychmiast dam Wam znać. Dziękuję Wam z całego serca, takie informacje na początku roku chciałam Wam zacząć przekazywać!

Dla Kasi to nie koniec! Udało się ją uratować!

Termin spłaty raty mija za: 
Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Brakująca kwota do raty: 0 zł

Termin spłaty raty: DZISIAJ

Aktualizacja 02.01.2024 – Kochani, na zakończenie ubiegłego roku poszczęściło się ośliczce Tosi i staremu Pluszowemu, za co serdecznie Wam dziękuję, bo to cud, że udało się w ciągu tak krótkiego czasu uzbierać brakujące pieniądze i spłacić ich oboje. Ale dziś jest termin dla Grubej Kasi, to zimnokrwista źrebiczka, ma raptem 9 miesięcy. To małe końskie dziecko, które zamiast nadal być z mamą i cieszyć się życiem, stoi u handlarza i czeka na transport do ubojni.

Tak mało wpłat jest, by jej pomóc, że coraz trudniej mi uwierzyć, że zbierzemy dla niej pieniądz i ją wykupimy. Dzisiaj miałam handlarzowi zapłacić brakującą kwotę i ją odebrać, ale to się nie uda, bo do rozliczenia zostało aż 5200 zł. Rozmawiałam z handlarzem, poprosiłam, żeby dał mi kilka dni więcej. Powiedział, że jak dziś doniosę mu połowę tego co brakuje, poczeka jeszcze dwa czy trzy dni na resztę.

 

By za Kasię wpłacić dziś tyle, ile chce handlarz, muszę uzbierać pilnie 1400 zł. Wiem, że proszę o dużo, ale ten handlarz nie ma litości do żadnych zwierząt. Jest okropnym człowiekiem, dla którego liczą się tylko pieniądze. I jestem przekonana, że jak dziś nie dam mu tych pieniędzy, on jutro rano zagoni tę bidulkę na swój samochód i odwiezie do ubojni.

 

Proszę Kochani o wsparcie. Nie pozwólmy by Kasia jutru umarła, zróbmy wszystko, co można by jej pomóc.

 

Monika

Pamiętam, odkąd byłam mała, zawsze chciałam mieć swojego konia. I pamiętam też, że nie miało dla mnie zupełnie znaczenia jak ten koń miałby wyglądać ani jakiej być maści ani czy był zdrowy. Najważniejsze dla mnie było bym mogła z nim być i to właśnie to uczucie od zawsze napędza moje działania. Ta dziecięca miłość do tych wspaniałych zwierząt powoduje, że nie mogę przejść obojętnie obok ich krzywdy. Kocham je wszystkie bez wyjątku i gdybym tylko miała dość potrzebnych zasobów, ratowałabym ich jeszcze więcej. Bo każde życie jest warte ocalenia i pomocy.

Wczoraj, gdy wjechałam na podwórze handlarza, na rzeźnickiej ciężarówce stał młody, przerażony koń. Stary samochód, naszykowany do drogi, warczał złowrogo. Młoda klaczka była taka wystraszona. Cały czas grzebała nogą, szarpała się, chciała zerwać linę, którą była przywiązana, ale nie mogła tego zrobić. Nie mogła wyskoczyć z samochodu, uciec i uratować życia. Handlarz śmiał się, że grubaska taka, a bieganie jej się marzy. Patrzyłam na to przestraszone zwierzę i nie mogłam zrozumieć jak można było jej nie chcieć i jeszcze drwić z jej wyglądu. Weszłam do niej, by ją uspokoić. Głaskałam po szyi, a w duchu modliłam się, by umieranie nie bolało. Ta kilkumiesięczna, młoda dziewczynka tuliła się do mnie, była taka ufna, tak bardzo szukała ratunku. Tak bardzo pragnęła żyć, a stała tam trzęsąc się ze strachu. Jak można było konia, który bezgranicznie ufa ludziom, oddać do skupu zwierząt rzeźnych i jeszcze się cieszyć, że tak sprawnie poszło. Jak można skazać żywe, czujące zwierzę na śmierć? Jakim trzeba być człowiekiem, by robić takie rzeczy?

Kochani ratujmy ją. Kasia może jest gruba i ciężka, ale to, że nie ma gracji konia wierzchowego ma być powodem do zabicia? Czy naprawdę ten świat już tak oszalał, że wygląd jest jedyną wartością decydującą o tym kto się nadaje, a kto nie? Przecież ona ma tylko 9 miesięcy i mogłaby mieć przed sobą całe, długie dobre życie, a w zamian odesłano ją do ubojni. Bo takie Grube Kaśki czeka kariera zakończona nożem rzeźnika. Prędzej czy później wspinają się na trap. Jedne jadą już jako kilkumiesięczne źrebaki, inne – te, co mają rodowód – po latach rodzenia. Całe życie ludzie je wykorzystują, nie dając w zamian nic po za minimum niezbędnym do tego, by na nich zarabiać. O ile w ogóle wychodzą z obory to pasą się na łańcuchach na miedzy albo wbrew przepisom mają pętane nogi i kuśtykają nieporadnie na łące ogrodzonej drutem kolczastym. Kowala nie znają, a gdy zachorują nie woła się do nich lekarza tylko odwozi do rzeźnika nim same umrą. Nawet do dobrej śmierci nie mają prawa, muszą być zarżnięte żeby krew zeszła, a mięso można było sprzedać.

Życie tej biednej klaczy wyceniono na 7700 zł. Kochani, musimy pilnie zebrać 1700 zł i wpłacić zaliczkę. Bez niej handlarz nie poczeka. Wczoraj, ubłagałam go by jej nie wywoził, by dał mi czas na spłatę. Ściągnął Kasię z samochodu i zaprowadził do obory. Ale wiem, że jak nie wrócę z środę z pieniędzmi on ją zawiezie do rzeźni.

Bardzo Was proszę o ratunek.  Ona tam stoi i jeśli zrozumiała co mówiłam do niej, a wierzę, że tak jest, to czeka na naszą pomoc. Na ratunek. Proszę Was ze wszystkich sił o wsparcie dla bidulki. Ja wiem, że święta, że wydatki, że czasu mało. Ja to wszystko wiem, ale wiem też, że Gruba niekochana Kasia nie może czekać na lepszy czas. Ona nie dożyje do świąt, jeśli nie pomożemy jej natychmiast.

Monika

Przekaż darowiznę z imieniem KASIA na konto:
PKO BP : 05 1020 4900 0000 8202 3349 1785
IBAN: PL 05 1020 4900 0000 8202 3349 1785
SWIFT: BPKOPLPW
PayPal: fundacjakonikimoniki@gmail.com
Fundacja KONIKI MONIKI
Zawada Nowa 22, 26-720 Policzna

 

Wyślij SMS o treści

KASIA

 

na numer 7420

(koszt 4,92 pln)

 

na numer 7911

(koszt 11,07 pln)

 
Regulamin tapet

Ratuję Kasię

wybierz kwotę

lub

Previous Post
Newer Post
Cart

Brak produktów w koszyku.