5

Aktualizacja 03.01.2024 – Wieści niosą wraz z nowym rokiem, że uratowana niedawno Daniela i Jasna, mają się naprawdę dobrze! Kochani, zobaczcie na szczęście kobyłek, którym życie podarowaliście zaledwie niecały miesiąc temu. Co prawda, obie klacze nie widzą w znacznym stopniu i przez wielu byłyby dziś skreślone, to jak widać, kiedy podaruje się im odpowiednie warunki, mogą żyć długo i szczęśliwie.

Obie mają pod dostatkiem dobrej opieki i kochających ludzi. Obie nie chciały umierać i były przerażone sytuacją. A dziś? Obie szczęśliwe i zadowolone z życia, jakie im przyszło wieść dzięki Waszej pomocy.

Takie widoki są przepiękne i mam nadzieję, że będziemy ich oglądali coraz więcej.💓

Aktualizacja 14.12.2023 – Jasna i Daniela już w drodze do nowego domu, gdzie czeka je spokojne życie. Obie są już po wizycie w klinice, zostały odrobaczone, odwszone i dokładnie przebadane przez lekarza. Odwiedził je również fizjoterapeuta oraz kowal. Obie mają zrobione zęby i kopyta. Podczas badań, okazało się, że Daniela całkowicie nic nie widzi, miała ślepotę miesięczną, dostała leki i w tej chwili jest dużo lepiej. Wzroku niestety już nie odzyska, ale zmniejszyło się jej ciśnienie w gałkach ocznych, dzięki czemu już nie cierpi. Jasna nie widzi w około 90% i również nie odzyska wzroku, ale dzięki Wam one nie umrą. Mają przed sobą spokojne życie, bez cierpienia i strachu przed każdym kolejnym dniem.

Dziękuję Wam kochani za tak liczne wsparcie dla tych biedaczek! Podarowaliście im coś, na co czekały od bardzo dawna… a czego nikt inny nie chciał im dać. Chore konie nie muszą umierać, mogą żyć wiele lat, mając się dobrze, ale trzeba im zapewnić odpowiednie warunki. Wy to zrobiliście. Dziękuję ❤❤❤

Aktualizacja 12.12.2023 – Kochani, lepszej wiadomości dziś nie usłyszycie. Daniela i Jasna zebrały całą sumę na swój wykup! To niesamowite, że w tak krótkim czasie, udało się tego dokonać… Jestem Wam ogromnie wdzięczna, bo tym klaczom los nie wróżył już niczego innego niż śmierć. Dziękuję! Ja jeszcze dziś umówię transport i weterynarza, a kiedy tylko bidulki będą ze mną, natychmiast Was poinformuję. 

Uratowaliście Danielę i Jasną w bardzo krótkim czasie! Dziękuję!!!

Czas na pomoc minie za: 
Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Potrzebna kwota: 39000 zł

Termin rozliczenia: 11.12.2023

Zaczął się grudzień. Lubię zimę. Wszystko się skrzy. Płatki śniegu płyną na wietrze, lśniąc jak gwiazdki w promieniach słońca. Wyglądam przez okno i widzę piękny świat otulony zimą i spokojne konie leniwie skubiące siano. Wiem, że mam ogromne szczęście. Jestem bezpieczna. I widzę. I wiem, że inni tego szczęścia nie mają.

Długo wahałam się nad zbiórką dla Jasnej i Danieli. Nawet, teraz gdy piszę do Was, nie wiem, czy dobrze robię i nie okaże się, że chęci i serce to za mało. I, że nie dam rady im pomóc, uratować ich i stworzyć dla nich bezpiecznego miejsca, w którym mogłyby żyć, nie będąc narażone na stres i zagrożenia. Bo Daniela i Jasna to konie wyjątkowe, obie są niewidome. Nie są gorsze z tego powodu, choć na pewno to właśnie to sprawiło, że zostały sprzedane na rzeź.

 

Jasna trafiła do skupu koło Warszawy, handlarz nie od razu zorientował się, że ona nie widzi. Puścił ją z innymi końmi na mały kawałek ogrodzonego pola. Te konie ją ganiały, a ona przerażona uciekała na oślep, wpadając na wszystko, co było na jej drodze. Gdy przyjechałam, klął strasznie na Jasną, że pastuch rwie i konie mu wypuszcza na ruchliwą drogę. Poszłam do niej, od razu zobaczyłam, że jest ślepa. Jej źrenice były innego koloru i nie reagowały na światło. Handlarz, gdy usłyszał, że nie widzi, kazał pracownikowi sprowadzić ją do obory i zamknąć. Powiedział, że zawiezie ją do rzeźni. Widziałam, jak przerażona szła ostrożnie, przechylała głowę, nasłuchując i podnosząc wysoko te swoje poobijane nogi, aby w nic nie uderzyć. To tak strasznie przejmujący widok, gdy niewidomy koń musi zaufać ludziom, których panicznie się boi. Stałam tam i łzy ciekły mi po policzkach, bo serce mi pękało, a ja nie miałam, jak jej pomóc. W komórce ją tuliłam i uspokajałam, ale nie miałam jak jej obiecać, że po nią wrócę i zabiorę w miejsce, gdzie zawsze będzie kochana i bezpieczna.

Jakiś czas temu dostałam zgłoszenie o Danieli. Nie musiałam nawet pytać czemu ta bidulka jest u handlarza. Jej kara, przyprószona siwizną sierść zdradzała zaawansowany wiek. Na filmie zadzierała wysoko głowę, rozglądała się niewidzącym wzrokiem i rżała do koni. Jej oczy były zaczerwienione i wytrzeszczone. Tak wygląda zaawansowana ślepota miesięczna, której nikt nie leczy… Daniela była tak samo przerażona, tak samo bezradna, tak samo bez szansy na pomoc jak Jasna. Zadzwoniłam do handlarza, u którego była. Powiedział, że może sprzedać do fundacji i że na razie ją tuczy, więc będzie stała do połowy grudnia. Wtedy nic nie powiedziałam, bo nie miałam żadnego pomysłu.

Cały czas szukałam rozwiązania i pomocy wszędzie. Sytuacja w jakiej znalazły się te dwie niewidome klacze jest tragiczna i nie mogę spać myśląc co zrobić. Te bidulki są z dwóch różnych światów, sprzedano je do dwóch różnych handlarzy, ale spotka je taki sam koniec. Tak bardzo chciałabym im pomóc i zapewnić najlepszą opiekę już na zawsze. I wiem, że podjęcie się tego, to jedno z najtrudniejszych zadań, przed jakimi stanęłam w fundacji.

Przemyślałam wszystko i jest mała szansa na pomoc, ale koszty są ogromne. Trzeba by dla nich wybudować osobną wiatę i postawić sztywne ogrodzenie. Tak przygotowane miejsce zapewniłoby im bezpieczeństwo. Mieszkałyby we dwie, razem. Na pewno by się zaprzyjaźniły i polubiły. Na pewno. Gdyby tylko dostały szansę na życie.

Mój plan na ratunek wygląda następująco. Wykup klaczy i przewiezienie obu do kliniki na diagnostykę i leczenie (Jasna jest poobijana, podrapana, zarobaczona i zawszona, nie wiem, czy jej oczy wymagają leczenia, ale na pewno trzeba je zbadać. Daniela na pewno wymaga podania leków, które zmniejszą ciśnienie w gałkach ocznych. Widzieć już nie będzie, ale oczy w takim stanie na pewno bolą i trzeba jej pomóc.) Równolegle trzeba budować drewnianą wiatę i wygrodzić bezpieczny wybieg. To wszystko bardzo duże koszty, do których dojdzie jeszcze transport koni od dwóch handlarzy do kliniki, a następnie już do domu docelowego.

Nie będę Wam pisała, ile kosztują konie, ile wiata, ogrodzenie, klinika czy transport. Pieniądze, jakie są potrzebne, by odmienić los Danieli i Jasnej to łącznie 39000 zł. I tylko jeśli uzbieramy całą kwotę, klacze zostaną wykupione. Nie zabiorę dwóch niewidomych koni, nie mogąc im zapewnić dobrych warunków do życia. Byłoby to skrajną nieodpowiedzialnością z mojej strony, wierzę, że mnie zrozumiecie.

Kochani, dałam handlarzom po 500 zł by poczekali z wywozem do ubojni i 11 grudnia mam powiedzieć, czy zdołamy je spłacić.
Bardzo bym chciała, aby obie żyły, są takie biedne. Bardzo się też boję, że teraz, gdy zbliżają się święta i każdy jest zagoniony, świat nie usłyszy ich historii i mojego wołania o pomoc dla nich. Boje się, że za te kilka dni będę musiała odebrać im jedną nadzieję na życie…

Proszę Was, postarajmy się zrobić wszystko by im pomóc. Ja na pewno się postaram. Postara się też moja córeczka Basia, która powiedziała, że na Mikołajki sama robi prezent i ze swojej skarbonki przekaże pieniążki dla Jasnej i Danieli. Proszę Was, ślijcie informacje o Jasnej i Danieli w świat, tylko jeśli wiele osób pomoże one zostaną uratowane, a ich życie po latach pracy dla ludzi nie skończy się w rzeźni. Tylko razem możemy sprawić, że w te święta spędzą w przytulnej wiacie, spokojne i bezpieczne otoczone troską i miłością.

Przekaż darowiznę z imieniem JASNA I DANIELA na konto:
PKO BP : 05 1020 4900 0000 8202 3349 1785
IBAN: PL 05 1020 4900 0000 8202 3349 1785
SWIFT: BPKOPLPW
PayPal: fundacjakonikimoniki@gmail.com
Fundacja KONIKI MONIKI
Zawada Nowa 22, 26-720 Policzna

 

Wyślij SMS o treści

KLACZE

 

na numer 7420

(koszt 4,92 pln)

 

na numer 7911

(koszt 11,07 pln)

 
Regulamin tapet

Ratuję Jasną i Danielę

wybierz kwotę

lub

Previous Post
Newer Post
Cart

Brak produktów w koszyku.