Udało się.

Karinka jest już całkowicie bezpieczna! ❤️

Aktualizacja 08.07.2026 – Kochani, z całego serca dziękuję Wam za pomoc. 

To już koniec tej długiej i niezwykle trudnej walki. Dzięki Wam udało się całkowicie spłacić Karinkę i Łatkę.

Nie potrafię opisać, jak wielką ulgę dziś czuję. Przez dni tygodnie żyliśmy od jednej raty do drugiej, z nadzieją, że wspólnie uda nam się doprowadzić tę historię do szczęśliwego końca. I udało się.

Choć Łatki nie ma już z nami, wiem, że jej ostatnie dni były pełne troski i opieki. Nie odeszła samotnie ani w ubojni, była bezpieczna i kochana i za to również jestem Wam ogromnie wdzięczna.

Karinka natomiast może wreszcie zostawić za sobą wszystko, co najgorsze. Przed nią leczenie, spokojne życie i czas, którego przez tyle lat była pozbawiona. Nie musi już bać się o jutro.

Dziękuję każdemu z Was za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde dobre słowo. Ta historia była jedną z najtrudniejszych, jakie przyszło nam wspólnie przeżyć, ale po raz kolejny pokazaliście, że dobro potrafi zwyciężyć.

To dzięki Wam Karinka dostała szansę na nowe życie, a pamięć o Łatce pozostanie z nami już na zawsze.

Z całego serca dziękuję, że byliście z nami od pierwszego do ostatniego dnia tej walki.

Monika 

Tragedia Karinki i Łatki. 
Jedna nie żyje, druga ma jechać na rzeź

To już koniec tej walki. Karinka potrzebuje dziś cudu…
Termin spłaty:
Dni
Godziny
Minuty
Sekundy

Brakująca kwota do spłaty: 0 zł 

Termin spłaty: DZISIAJ!

Aktualizacja 07.07.2026 – Kochani, są takie historie, które ciągną się tygodniami. Każdego dnia wydaje się, że najgorsze już za nami, a następnego znów trzeba walczyć od początku. Tak właśnie było z Karinką.

Dziś dochodzimy do końca tej drogi. To dzień, w którym muszę ostatecznie rozliczyć się z handlarzem. Nie będzie już kolejnej raty, kolejnego telefonu z prośbą o cierpliwość ani następnej szansy.

Do spłaty zostało jeszcze 2500 zł.

Przez ostatnie dni robiliśmy wszystko, by zdążyć dla Karinki. Raz za razem udawało się zatrzymać to, co wydawało się nieuniknione. Ale dziś mam wrażenie, że wszyscy jesteśmy już po prostu zmęczeni.

Handlarz również. Powiedział, że jego cierpliwość się skończyła. Raz zgodził się poczekać, drugi raz już tego nie zrobi.

Siedzę przed komputerem i zastanawiam się, o co jeszcze mogę Was poprosić. Bo przecież proszę już od wielu dni. A jednak wiem, że jeśli dziś zamilknę, cała ta walka może okazać się daremna.

Kochani, jeśli ktokolwiek może jeszcze wyciągnąć rękę do Karinki, bardzo Was o to proszę.

Nie chciałabym, żeby historia klaczy, która przeżyła piekło zamknięcia i straciła swoją towarzyszkę, zakończyła się na ostatnich 2500 zł.

Dziś naprawdę możemy liczyć już tylko na cud. Przepraszam jeśli tym razem zawiodę…

Monika

Aktualizacja 03.07.2026 – Drodzy Państwo, mam dobre wieści w sprawie Karinki i Łatki. Udało mi się przełożyć termin rozliczenia na wtorek, nie było szans na spłatę dzisiejszego dnia, ze względu na to że kwota jest ogromna, a dziś jeszcze musimy rozliczyć się z zaliczki za życie Sabinki. Handlarz zgodził się poczekać, ale to jego ostateczne zdanie w tym temacie. Mam nadzieję że zdążymy.

Monika

Aktualizacja 30.06.2026 – Kochani, nie wiem jak Wam dziękować… Kolejny raz udało się w czasie zebrać środki na spłatę Karinki i Łatki. Sama już wątpiłam, bo to naprawdę trudna sytuacja, a przecież to nie koniec walki. Do spłaty pozostało jeszcze 4500 zł, handlarz czeka do piątku na rozliczenie, ale będę z nim jeszcze negocjować. Wiem że to wiele, a czasu nie ma bardzo dużo, ale nie ma innego wyjścia na ten moment. Jeśli się nie uda, całe starania przepadną… Bardzo proszę, pamiętajcie o Karince.

Monika

Aktualizacja 29.06.2026 – Moi drodzy, dziś muszę zapłacić kolejną ratę handlarzowi za Łatkę i Karinkę. Nie ukrywam, że to będzie bardzo trudny dzień.

Do potrzebnych 3000 zł brakuje jeszcze 1900 zł, a czasu zostało naprawdę niewiele. Każda kolejna rata to ogromny wysiłek, ale nie możemy zatrzymać się teraz.

Przez ostatnie dni wspólnie walczymy o to, by ta historia nie zakończyła się kolejną tragedią. Wiem, że wielu z Was pomagało już tyle razy i z całego serca za to dziękuję. Dziś jednak znowu muszę prosić o wsparcie.

Bardzo się boję, że tym razem nie zdążymy, bo ludzie mają już dość… A ja nie mam gdzie indziej szukać ratunku.

Jeśli ktokolwiek może jeszcze dołączyć do wsparcia, proszę o pomoc. Każda wpłata i każde udostępnienie mają dziś ogromne znaczenie. Ta walka jest trudna, ale wiem, że jest warta każdego wysiłku. Dla Karinki i Łatki…

Monika

Aktualizacja 25.06.2026 – Moi drodzy, udało się… Zebraliśmy kolejną ratę. Nie wiem jak Wam dziękować, do samego końca obawiałam się czy zdążymy, ale Wy jak zwykle nie zawiedliście. Wynegocjowałam kilka dni do kolejnej raty, handlarz poczeka do poniedziałku na kolejną ratę. Jeśli się uda, będziemy musili rozliczyć się z nim do końca maksymalnie w przyszłym tygodniu. Mamy chwilkę, ale dobrze wiem że ten czas szybko ucieka, dlatego bardzo proszę, nie zapominajcie jeszcze o Karince i Łatce. To niestety nie koniec walki.

Monika

Aktualizacja 24.06.2026 – Kochani, dziś muszę wpłacić drugą ratę za Łatkę i Karinkę. Niestety nie mam dobrych wiadomości…

Zbiórka idzie bardzo ciężko. Na ten moment do potrzebnej kwoty brakuje jeszcze aż 2100 zł, a czasu jest coraz mniej.

Nie ukrywam, że bardzo się boję. Handlarz od rana domaga się rozliczenia i nie chce słyszeć o kolejnym przesunięciu terminu. Dla niego to tylko pieniądze. Dla mnie i dla Karinki to życie, o które walczymy każdego dnia.

Nie wiem już, co robić. Naprawdę próbowałam wszystkiego. Rozmów, próśb, negocjacji. Dziś zostało mi już tylko wierzyć, że wydarzy się cud.

Bardzo proszę o pomoc. Sama nie dam rady spłacić Łatki i Karinki. Jeśli możecie, pomóżcie choćby najmniejszą wpłatą lub udostępnieniem. Każda pomoc ma dziś ogromne znaczenie.

Nie chciałabym zawieść Karinki po tym wszystkim, co już przeszła…

Monika

Aktualizacja 20.06.2026 – Drodzy Państwo, serdecznie dziękuję za pomoc w zebraniu raty dla Karinki. Udało się… Choć łatwo nie było. Handlarz zgodził się poczekać na kolejną ratę do środy, musimy zebrać aż 3500 zł… Mam nadzieję że te kilka dni wystarczy, bo sytuacja niestety jest nadal bardzo trudna. Bardzo proszę o pamięć.

Monika

Aktualizacja 19.06.2026 – Moi drodzy, mija dziś termin rozliczenia się z handlarzem za życie Łatki i Karinki.

Czas ucieka nieubłaganie, a ja… nie wiem już gdzie szukać pomocy. Bardzo proszę o wsparcie i udostępnienia ich historii. Sytuacja jest tragiczna, ale może wydarzy się jakiś cud…

Monika

Kochani,
czasami bardzo chciałabym umieć przejść obojętnie. Naprawdę. Bo wtedy byłoby łatwiej. Byłoby mniej bólu, mniej bezsennych nocy i mniej sytuacji, w których człowiek staje przed wyborem, którego wcale nie chce podejmować.

Kilka dni temu na mojej drodze stanęły dwie młode klacze. Nie były stare. Nie były końmi po latach ciężkiej pracy.

Były po prostu zapomniane.

Przez trzy lata nie opuszczały małej komórki. Trzy lata. Ponad tysiąc dni bez pastwiska. Bez wybiegu. Bez możliwości normalnego ruchu. Stały zamknięte, bo miały być wykorzystane do hodowli. Plan się nie udał, a konie zostały.

Nikt nie robił im kopyt. Kopyta rosły razem z górą gnoju, na której przyszło im żyć.

Kiedy je zobaczyłam, ich kopyta były tak przerośnięte, że miały niemal pół metra długości. Widać było, że ktoś nieudolnie próbował robić kopyta Łatce, miała je pionowo ścięte. 

Karinka była przerośnięta tak, jak nigdy nie widziałam. Każdy krok był dla nich cierpieniem. Każdy ruch był wysiłkiem. Ich opasienie na rzeź nie pomagało.

To nie był widok, o którym można zapomnieć.

Ten skup, do którego trafiły, nie jest miejscem, gdzie konie czekają tygodniami. Tam zwierzęta kupowane i od razu sprzedawane. Szybko. Właściciel prowadzi tzw. obrót zwierzętami, bez zarejestrowanego miejsca przetrzymywania zwierząt, więc konie i krowy po kupnie jadą od razu na rzeź.

Usłyszałam jasno: albo wpłacam zaliczkę i zabieram je natychmiast, albo wiezie je na ubój.

Nie miałam czasu na zbiórkę. Nie miałam czasu na pisanie apeli. Miałam tylko świadomość, że stoją przede mną dwa żywe stworzenia, które od trzech lat nie widziały normalnego świata.

Dzięki pomocy zaprzyjaźnionej osoby udało się wpłacić zaliczkę.

Zabrałam Łatkę i Karinkę, powiedziałam, że spłacę.
Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy pierwszy raz wyszły na dwór. 

Dla większości koni słońce, wiatr czy piasek pod kopytami są czymś zwyczajnym. Dla nich były czymś, czego nie znały od lat. Stały chwilę niepewnie, jakby nie wierzyły, że mogą iść dalej niż kilka kroków. Było im trudno ale mimo tego spacerowały, tarzały się. A potem po prostu zaczęły chłonąć świat. Wąchały powietrze, rozglądały się wokół, mrużyły oczy od słońca. Były spokojne, jakby po raz pierwszy od bardzo dawna mogły po prostu odetchnąć. 

Patrzyłam na nie i myślałam, że przez te lata ktoś odebrał im wszystko, co dla konia jest naturalne. Przestrzeń, ruch, słońce. 

Przyjechał kowal. Przyjechał lekarz. Zaczęła się batalia o ich zdrowie. 
A kilka dni później stało się to, czego nikt się nie spodziewał. Znalazłam Łatkę leżącą koło siana, umarła. Nad nią, ze spuszczoną głową stała Karinka. Między porannym, a południowym obchodem Łatka postanowiła iść do lepszego świata. Nie wytrzymało serce, otłuszczony, ochwacony organizm nie był w stanie dłużej funkcjonować.

Ze złamanym sercem została Karinka, zostałam ja.

I dziś siedzę przed komputerem ze ściśniętym gardłem, bo do zapłaty nadal są dwa konie.

Do spłaty zostało 16 000 zł.

Wiem, że dla wielu osób może to brzmieć niesprawiedliwie. Jednej klaczy już nie ma. Ale dług pozostał. Taka jest prawda.

Jeśli nie spłacę całego długu, on zabierze Karinkę na rzeź. I stracę możliwość ratowania kolejnych koni z tego miejsca. A ja wiem, że jeszcze nieraz zadzwoni telefon i usłyszę, że gdzieś stoi koń, któremu kończy się czas.

Patrzę dziś na tę Karinkę, która przeżyła, jest leczona, ma się lepiej. Na konia, który pierwszy raz od lat może wyjść na słońce. Który uczy się chodzić bez bólu. Który powoli zaczyna rozumieć, że nie każdy człowiek przynosi cierpienie. I myślę sobie, że nie mogłam wtedy odwrócić wzroku. Po prostu nie mogłam.

Dlatego dziś bardzo proszę Was o pomoc. 

Nie dla mnie. Dla Karinki. Dla klaczy, która przeżyła piekło zamknięcia i zaniedbania, a mimo to każdego dnia próbuje zaufać życiu jeszcze raz. 

Handlarz zgodził się na oddanie pieniędzy w ratach, w piątek muszę mu dać 3000 zł.  Jeżeli możecie pomóc choćby najmniejszą wpłatą, będę Wam wdzięczna z całego serca. Bo tej historii nie uratuję sama.

Monika

Przekaż darowiznę z imieniem KARINKA na konto:
PKO BP : 05 1020 4900 0000 8202 3349 1785
IBAN: PL 05 1020 4900 0000 8202 3349 1785
SWIFT: BPKOPLPW
PayPal: fundacjakonikimoniki@gmail.com
Fundacja KONIKI MONIKI
Zawada Nowa 22, 26-720 Policzna

 

Wyślij SMS o treści

KARINKA

 

na numer 7420

(koszt 4,92 pln)

 

na numer 7911

(koszt 11,07 pln)

 
Regulamin tapet

Ratuję Karinkę

wybierz kwotę

lub

Previous Post
Newer Post
Cart

Brak produktów w koszyku.